Auto – stop!

W miniony wtorek przeszedłem się ulicą Gliwicką. W ciągu zaledwie minuty spotkałem dwóch mocno zdenerwowanych przechodniów. Aż się boję pomyśleć, co by było, gdybym musiał spędzić w centrum Tarnowskich Gór więcej czasu.
Naprzeciwko kościoła pw. św. Apostołów Piotra i Pawła stał sznur aut. Jeden z parkujących tam kierowców zostawił sobie większy odstęp ? jego auto od następnego dzieliły jakieś 2 metry wolnej przestrzeni. Bardzo to zdenerwowało przechodzącego mężczyzną. ? Co pan, dwanaście metrów potrzebuje pan na wyjazd? – zaczął krzyczeć do siedzącego w aucie kierowcy. Zapewne w ten sposób próbował wyładować frustrację spowodowaną ? jak się domyślam – tym, że swój samochód musiał zostawić gdzieś daleko, w okolicach parku miejskiego.
Dopiero co frustrat sobie poszedł, a już słyszę następne krzyki. To kobieta, którą zdenerwowało ? zresztą słusznie – auto zaparkowane na chodniku przez ekipę strzygącą trawniki. Chodnik naprzeciwko dzwonnicy jest szeroki, ale postawienie na nim dwóch busów obok siebie stworzyło skuteczną zaporę dla przechodniów. Oberwało się robotnikom, ale kogo właściwie był ten drugi bus i co robił w tym miejscu?
Mam nieodparte wrażenie, że z każdym miesiącem po drogach naszego powiatu jeździ coraz więcej samochodów. Każdy zmotoryzowany mieszkaniec naszego miasta wie, jak trudno, szczególnie w dni targowe, zaparkować auto gdzieś w centrum. Od czasu do czasu słyszymy tylko w mediach o planach reorganizacji ruchu, dzięki którym przybyłoby miejsc parkingowych, jednak żadnych konkretnych działań w tym kierunku nie widać. I kiedy człowiek tak sobie o tym wszystkim myśli, kiedy widzi tych zdenerwowanych ludzi, to przychodzą mu do głowy radykalne rozwiązania.
Co by było, gdyby ścisłe centrum Tarnowskich Gór zostało zamknięte dla ruchu kołowego (za wyjątkiem niepełnosprawnych, dostawców i mieszkańców tamtejszych domów) ? Same plusy. Trochę ruchu i mniej stresu uczyniłoby ludzi szczęśliwszymi i zdrowszymi. Urzędnicy byliby bliżej zwykłych obywateli, a strażnicy porządku wypisywaliby mniej mandatów.
Piękna to utopia. Szkoda tylko, że zaraz stają mi przed oczami obrazy krwawych walk o miejsca parkingowe najbliżej strefy zamkniętej dla ruchu. Cóż, pozostaje nam tylko narzekać na brak miejsc, na nieudolność urzędników i na to, że sąsiad ma trzy samochody, a później nie ma gdzie parkować. Albo kupić rower.

O Krzysztof Nocoń