Z bohaterami powieści kryminalnych odwiedziłem już wiele miejsc. Teraz dzięki książce Donny Leon zawędrowałem do Wenecji. Miała być to pewna odmiana po skandynawskich czy też rosyjskich klimatach. A tu niespodzianka: śnieg, deszcz, wiatr i, to akurat nie jest niespodzianką , tajemnicze morderstwo.
Na weneckim Campo Santo Stefano zostaje zamordowany nielegalny emigrant z Afryki. Śmierć wydaje się być dziełem profesjonalistów. Powstaje pytanie, kto mógłby chcieć śmierci jednego ze spokojnych i w ogólnym przekonaniu nieprzeszkadzających czarnoskórych sprzedawców podrabianych torebek. Wyjaśnienia tej sprawy podejmuje się komisarz Guido Brunetti.
Komisarz Brunetti to, jak na standardy literatury kryminalnej, postać nietypowa. Wżenił się w arystokratyczna rodzinę i od ponad dwudziestu lat jest szczęśliwym mężem. Tak więc, nie licząc problemów z zakupem bożonarodzeniowych prezentów dla dzieci i żony, jego obiekcji co do poglądów nastoletniej córki oraz ograniczonej sympatii dla teściowej, życie rodzinne Brunettiego jest oazą spokoju. Ponadto, co już całkiem zaskakujące, bohater nie nadużywa alkoholu. Można by jedynie uznać, że jest uzależniony od kawy.
Najwięcej problemów spotyka komisarz w swoim biurze. Korupcja i związany z nią brak zaufania do ludzi oraz szef, któremu bardziej zależy na karierze niż na prawdzie, nie ułatwiają Brunettiemu śledztwa. Bohater musi też sobie zadać pytanie, czy cena za prawdę nie będzie zbyt wysoka. Szczególnie że w grę wchodzą duże pieniądze i interesy polityczne.
Wenecja Donny Leon daleka jest od pocztówkowych obrazków, mimo iż bohater kocha swoje miasto i z książką w ręku moglibyśmy chodzić jego śladami, podziwiać architekturę miasta oraz poczuć atmosferę tamtejszych kawiarni. Niestety to też miejsce mniejszych i większych przestępstw, nielegalnych emigrantów, z którymi władza nie potrafi sobie poradzić, nadużywania władzy, korupcji.
Książka Donny Leon „Krew z kamienia” to typowa obyczajowa (czy jak kto woli: społeczna) powieść kryminalna – równie ważne lub nawet ważniejsze niż intryga kryminalna jest w niej tło społeczne. W tym wypadku jest to między innymi stosunek mieszkańców do emigrantów, strach przed terroryzmem, przyzwolenie na łamanie prawa przez polityków. A do tego dostaniemy ciekawy (szczególnie dla tych, którzy nigdy w Wenecji nie byli) obraz miasta. Przyjemna i niegłupia lektura.
