Ola i Artur
Ola była piękna i energiczna. Pracowała jako konsultant ds. sprzedaży telefonicznej. Jej chłopak Artur był równie piękny i nie mniej przebojowy. Kolejny raz zmienił studia, a w wolnych chwilach robił karierę jako koordynator ds. utrzymania czystości.
Ola i Artur zamieszkali razem cztery miesiące temu. Wbrew rodzicom i całemu wiejskiemu światu, w którym się wychowali. Teraz żyli w dużym mieście, pełnym możliwości i atrakcji.
Połowę swoich zarobków przeznaczali na mieszkanie i inne opłaty. Ola za każdym razem, gdy przyszło do zapłacenia kolejnej raty, przeklinała 42-calowy plazmowy telewizor. Uspokajała się dopiero wieczorem, gdy zasiadała do oglądania swoich ulubionych kobiecych seriali.
Sporą część pozostałych pieniędzy młodzi przeznaczali na codzienne potrzeby. Nie szaleli, kupowali produkty w tanich marketach spożywczych. W tym tygodniu w ich osiedlowym sieciowym markecie spożywczym były w promocji akcesoria komputerowe i przybory toaletowe. Ola i Artur ustawili się przed drzwiami sklepu długo przed otwarciem i teraz z uśmiechem na twarzy i poczuciem zwycięstwa kładli na taśmę kasy klawiaturę komputerową i mydła „2 + 1 gratis” oraz 4 zupki chińskie z azjatyckiej serii produktów.
Artur, czekając aż jego klawiatura komputerowa podjedzie do pani kasjerki, spojrzał na produkty przy kasie. Wypatrzył paczkę prezerwatyw 12 szt. w bardzo atrakcyjnej cenie. Odwrócił się do Oli i wskazał na pudełko z uśmiechniętą prezerwatywą.
- Może weźmiemy? Jest 12 sztuk.
- Przecież my takich nie lubimy.
- Na czarną godzinę…
Ola pokręciła głową, ale nie zareagowała, gdy Artur położył paczkę prezerwatyw na klawiaturze komputerowej.
Po dwóch miesiącach Ola straciła pracę. Czuła się zawodowo wypalona, co odbijało się na efektach jej pracy. Artur natomiast załamał się psychicznie. Na studiach mu nie szło, w pracy pominęli go w awansie, a na dodatek skradziono jego postać w internetowej grze, na którą wydał wszystkie swoje niewirtualne oszczędności.
Oboje ogarniało coraz to większe zniechęcenie. Wieczory spędzali najczęściej przed telewizorem, co pozwalało im przez chwilę mieć poczucie, że wszystko jest tak jak dawniej. Pewnego takiego ponurego wieczoru Artur przypomniał sobie o kupionych w osiedlowym markecie spożywczym prezerwatywach. Uśmiechnął się.
- Pamiętasz o naszej paczce prezerwatyw na czarną godzinę? – zagadnął wpatrzoną w telewizor Olę.
- Nie, i nie zasłaniaj mi telewizora! – odburknęła mu.
Artur jednak nie miał zamiaru zrezygnować. Rozbawiła go ta myśl o paczce prezerwatyw na czarną godzinę. W końcu to najlepszy moment, żeby ją wykorzystać!
Artur przeczołgał się pod telewizorem i dotarł do szafki, w której schował opakowanie. Wysunął szufladę i sięgnął po nie.
- Znalazłem! – krzyknął do Oli. Zaczynał mu wracać dobry humor.
Ola nie zwróciła na niego uwagi. Zaczął przyglądać się opakowaniu. Otwarte. Wysypał zawartość na podłogę. Wypadło tylko 8 prezerwatyw. Tętno wzrosło mu znacznie. Spojrzał na Olę.
Miesiąc później Artur znowu szalał traktorem po swojej wsi. Wrócił jako ten syn marnotrawny. Na powitanie zamiast cielaka dostał od ojca sztachetą po plecach, ale mimo to każdego dnia wypełniał go na nowo wewnętrzny spokój. Ola natomiast w końcu ze spokojem mogła spłacać raty za telewizor. I przekonała się do tanich prezerwatyw z sieciowego marketu spożywczego. W nowej pracy zużywała ich wiele.




